TTIP - konsultacje w Min Gospodarki

Od: Zbigniew Łukasiak <zbigniew.lukasiak@*.pl>

Cześć,

Doszły do nas słuchy o organizowanych przez Ministerstwo Gospodarki
konsultacjach na temat TTIP i zgłosiliśmy naszą chęć uczestnictwa,
niestety ministerstwo zaprosiło tylko po jednej osobie z każdej
organizacji - dlatego P3 reprezentowałem tylko ja. Ale jako
reprezentant ISOC na spotkaniu był też Władek. Poza tym po stronie
obywatelskiej byli też usual suspects z Kasią Szymielewicz, Jarkiem
Lipszycem, Michałem Woźniakiem, Pawłem Stankiewiczem i Marią Świetlik, a
także przedstawiciele innych organizacji (w tym BSA). Po stronie
rządowej byli przedstawiciele ministerstw: gospodarki, kultury i
cyfryzacji, a także pani z Komisji Europejskiej.

Konsultacje rozpoczęły się godzinną przemową w której podane były różne
fakty o TTIP i innych międzynarodowych umowach. Trudno było na tej
przemowie skupić - bo informacje wydawały się dość banalne i łatwo
wyszukiwalne w internecie - więc nie za dużo z niej pamiętam.

Po tej niezbyt produktywnej godzinie zaczął się czas na pytania i
odpowiedzi. Muszę przyznać, że tu było dużo lepiej. Wątki się nieco
przeplatały ale do najważniejszych należała jawność negocjacji i obawy
związane z ISDS.

Dowiedzieliśmy się, że generalnie wszyscy są za jawnością i jedyną
przeszkodą jest taktyka negocjacyjna która wymaga, żeby druga strona nie
znała wszystkich naszych przemyśleń. Na co zadałem pytanie dlaczego w
takim razie nie publikować wszystkich materiałów które już przekazaliśmy
negocjatorom z USA oraz materiałów które od nich otrzymaliśmy - bo
przenież one nie stanowią już tajemnicy przed tą 'drugą stroną' - no i
odpowiedź pani z Komisji Europejskiej była taka, że USA się na to nie
zgadza. Trochę ten temat drążyłem i dostałem obietnicę, że zostanie to
poruszone na spotkaniach Komisji. Zobaczymy. Poza tym to dyskusja
toczyła się o tym co kto wie a czego nie - no i okazało się, że
ministerstwa nie dostają dużo więcej informacji niż wszyscy obywatele, a
interesujące nas zapisy dotyczące monopoli intelektualnych i ISDS nie są
jeszcze sformułowane - więc dyskusja siłą rzeczy musi toczyć się na
strasznie abstrakcyjnym poziomie. Dla nas ze strony obywatelskiej to
bardzo frustrujące - bo diabeł zwykle tkwi w szczegółach.

Jeśli chodzi o ISDS to była mowa o tym, że:
- mogą one zabetonować nasze prawo tak, że na przykład nie będzie można
rozszerzyć prawa dozwolonego użytku albo skrócić czasu obowiązywania
monopolu autorskiego
- są w Unii Europejskiej sądy i nie ma przyczyny, żeby odwoływać się do
sądów arbitrażowych, to nie są państwa niestabilne politycznie w których
nie ma pewności prawa
- stronami w tych negocjacjach tak naprawdę nie są rząd USA i Komisja
Europejska ale obywatele i korporacje
- Polska ma już chroniącą inwestorów dwustronną umowę z USA, która nie
jest całkiem korzystna dla Polski i być może lepiej byłoby dla nas,
jakby ją zastąpić ISDS w TTIP - który będzie wynegocjowany przez o wiele
mocniejszy podmiot i będzie miał o wiele lepsze warunki niż ta umowa
która obecnie nas już obowiązuje
- są potrzebne statystyki na temat odszkodowań które Polska musiała
zapłacić w związku z już obowiązującymi układami

Poza tym przedstawiciele strony rządowej zapewniali nas, że:
- zapisy dotyczące monopoli intelektualnych w TTIP na pewno nie będą
zawierały żadnych przepisów dotyczących sankcji karnych i że nie będą
nas wiązać bardziej niż umowy w których już jesteśmy stroną (TRIPS na
przykład). Ale oczywiście jest jeszcze kwestia zmiany - łatwiej będzie
wymówić jedną umowę niż wiele
- z umowy wyłączone będzie wszystko co dotyczy ochrony danych osobowych,
genetycznie zmodyfikowanych organizmów, mięsa zwierząd poddawanych
kuracjom hormonalnym, a także chlorowania mięsa.

Ciekawą była informacja o tym, że dla ministerstwa wsparcie społeczne
jest bardzo ważne - bo jest dla nich argumentem w negocjacjach z
Komisją. Komisja również wydaje się teraz być dużo bardziej otwarta na
informacje zwrotne od obywateli niż to było przed ACTA i spektakularnym
jego odrzuceniem.

Na zakończenie dodam, że zgłosiłem nasze zastrzeżenie co do używania
określenia 'własność intelektualna' - które wtłacza nas w wąski tunel
myślowy i każe nam zbyt dosłownie traktować coś co może być jedynie
pewną metaforą. Ale na razie chyba towarzystwa nie przekonałem. Trzeba
będzie to powtarzać.

Pozdrawiam,
Zbyszek Łukasiak

Komentarz

  • Od: Władysław Majewski <wladek.majewski@*.com>

    Zanim zapiszę swoje wrażenia zacznę od prasówki:

    Rzeczpospolita
    http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/706205,1099193-Organizacje-pozarzadowe-zaniepokojone-umowa-UE-USA.html


    "Ta procedura budzi obawy, że będzie ograniczać swobodę stanowienia prawa w
    demokratycznym procesie. Może się okazać, że parlamentarzyści pracują z
    pistoletem przystawionym do głowy. Jeśli podejmą decyzję (która jest
    niekorzystna dla jakiejś korporacji - PAP), to będzie się wiązało z
    zagrożeniem wypłacenia odszkodowania" - mówił prezes Fundacji Nowoczesna
    Polska Jarosław Lipszyc.

    Wtórował mu szef Internet Society Poland Władysław Majewski, który
    podkreślał, że w tym przypadku mamy do czynienia ze stawianiem przeciwko
    siebie interesów wielkich firm i społeczeństwa. "Nie mamy interesu
    polskiego, francuskiego, niemieckiego, przeciwko interesowi amerykańskiemu.
    Mamy interesy korporacji, których siedziba jest w Genewie, siedziba
    podatkowa na Kajmanach, a spory sądowe są gotowe rozstrzygać na Cyprze,
    przeciwko obywatelom" - mówił. Wskazywał, że interes obywateli, jeśli
    chodzi np. o ochronę środowiska, jest taki sam w USA jak i w UE.

    Katarzyna Szumlewicz z fundacji Panoptykon oceniała, że mechanizm ISDS
    zablokuje możliwość podniesienia krajom UE standardów w różnych kwestiach,
    czy to własności intelektualnej, czy to środowiska, po jego wprowadzeniu.

    -----

    To jest tekst PAP, ten sam tekst powtórzył Onet i kilka innych mediów.

    Przytaczam go z powodów związanych, powiedzmy, z techniką występów
    medialnych:

    1. Każde z nas (Jarek, Ja, Kasia) koncetrowało się w swoich wypowiedziach
    na zupełnie innych sprawach, niż te zawarte w marginesowych populistycznych
    grepsach podchwyconych przez autora tekstu dla PAP. To ćwierć-sukces. Udało
    się przebić, ale profesjonalista medialny miałby przygotowany tylko jeden
    przebojowy motyw, dotyczący dokładnie najważniejszego wątku jego
    wystąpienia. Ale z drugiej strony nawet ten ćwierć- sukces wymaga
    przygotowania - przynajmniej ja nie pozwoliłem sobie na przyjście z pustą
    głową. Nawet ten marginalny greps miałem przygotowany już poprzedniego
    wieczoru. Również Jarek bardzo starannie koncentrował się żądaniu dostępu
    do źródłowych dokumentów, ale ten zacytowany greps był mocną ilustracją
    jego tez.

    2. PAP idzie pewniakami. Cytowanie Lipszyca, Szymielewicz, przedstawiciela
    ISOC jest bezpieczne, bo sprawdzone. Tak człowiek niespodzianie dorabia się
    medialnej gęby.

    3. Zbyszku, mówiłeś mądrze i o ważnych sprawach. Ale trzeba jeszcze w
    takich miejscach powiedzieć coś, co przyciągnie uwagę kibiców.






    --
    W Majewski
  • Od: Zbigniew Łukasiak <zbigniew.lukasiak@*.pl>


    No cóż - nie jestem takim celebrytą jak Wy.

    Ale chyba tylko ja od pani z Komisji Europejskiej dostałem jakąś
    konkretną obietnicę co? Poza tym, z tego co pamiętam to strona rządowa
    tylko informowała o tym co już zrobili. Czy coś zapomniałem?

    Z.



  • Od: "Halbersztadt Jozef (jothal)" <jozef.halbersztadt@*.com>

    Inna uwaga, ale wydaje mi się, że na temat.

    Dla systemu TTIP jest o rząd wielkości ważniejszy niż ACTA.

    Dlatego nie da się go obalić. Do tego trzeba byłoby zmiany władzy na
    antysystemową i to w któryś z ważniejszych państw.

    Jestem optymistą i uważam, że da się TTIP w sporym stopniu skorygować. Ale
    to tego trzeba innego podejścia niż opartego na negacji pospolitego
    ruszenia. Podejścia takiego jakie już pojawiło się w związku reforma
    ochrony danych osobowych i czy przepisami o neutralności sieci. Nie
    wystarczy oponować, trzeba samemu przedstawiać alternatywne formuły. Trzeba
    być zgranym zespołem i co niezbędne współpracować z ludźmi władzy, którzy
    potrafią takie alternatywne formuły oficjalnie przedstawiać i obronić przed
    kontratakami starego systemu.

    Znakiem czasu jest, że w przypadku neutralności sieci w wiodących rolach
    były prawie same kobiety: S&D (Trautmann Catherine), Greens (Andersdotter
    Amelia), ALDE (Schaake Marietje), GUE (Ernst Cornelia). Tak samo w EDRi,
    LQDN, Access.


    JH

    2014-04-03 21:39 GMT+02:00 Zbigniew Łukasiak <
    zbigniew.lukasiak@polskapartiapiratow.pl>:

    > http://polskapartiapiratow.pl/
Sign In or Register to comment.